Majówka w Nørre Lyngvig

Majówka w Nørre Lyngvig

4.33/5 (3)
Opublikowano przez boguswojciech

Wykorzystując kilka dniu urlopu i wolne w długi weekend majowy zamierzamy zwiedzić zachodnie wybrzeże Danii. Czemu Dania? Bo jest płaska, w miarę blisko i lubimy kraje północne.

Dzień pierwszy 28.05.2017

Wyjeżdżamy z Płońska ze świadomością, że wg nawigacji mamy 540km do przejechania, nasz samochód to 16 letnia Toyota Yaris 1.0, a prom do Szwecji odpływa o 1 w nocy z portu w Świnoujściu. Bez większych niespodzianek docieramy około 23 na odprawę promową. Jeżeli ktoś korzysta pierwszy raz z takiego środka transportu, to zalecam przyjechać godzinę wcześniej niż wskazana godzina odpłynięcia. Cała procedura odprawy, wjeżdżania na statek i parkowania samochodu nie powinna nikomu sprawić trudności. Trzeba tylko pilnować znaków i słuchać obsługi.

Statek jest mały, ale w kajucie 2 osoby mogą swobodnie się wyspać. Ja musiałem spać na górnym łóżku.  Chcąc uatrakcyjnić sobie podróż odwiedziliśmy mini sklepik w celu nabycia alkoholu. Za 20zł była cała butelka dobrego wina.

Rankiem obudziła nas obsługa statku informując, że za godzinę kończy się rejs. Szybki prysznic i w drogę! Szwecja przywitała nas pochmurnie i deszczowo. Nie zamierzaliśmy tam się zatrzymywać, więc od razu skierowaliśmy się do punktu docelowego. Z Trelleborga do Nørre Lyngvig jest 420km.

Trasę urozmaiciły nam dwa mosty. Był to jeden z elementów podróży, na którym nam bardzo zależało. Most nad Sundem łączy Szwecję z Danią. Ma prawie 8km długości i zapewnia niezapomniane wrażenia. Trzeba tylko być przygotowanym na konieczność opłaty, która wynosi 360 koron dla samochodu osobowego w jedną stronę. Na naszej drodze był jeszcze drugi most Storebæltsbroen. Tutaj opłata jest trochę niższa, bo 240 koron.

Wieczorem dotarliśmy do zarezerwowanego wcześniej domu. Musieliśmy tylko wstąpić do miejscowego biura Novasol, żeby odebrać klucze. Pod domem przywitał nam sympatyczny Duńczyk. Zapytał skąd jesteśmy, co nas sprowadza do jego płaskiego kraju. Gospodarz oprowadził nas po domu i wyjaśnił najważniejsze rzeczy. Zostawił wizytówkę i życzył udanego pobytu. Tego wieczora widzieliśmy go po raz ostatni.

Następnego dnia zwiedziliśmy okolicę. Kilkaset metrów od domu, nad fiordem, znajdował się mały port. Port podobnie jak latarnia morska Lyngvig Fyr stojąca się po drugiej stronie naszego wąskiego skrawka lądu, były idealnymi miejscami, żeby rozwijać umiejętności fotograficzne. Tutaj też pierwszy raz zachłystnąłem się duńskim zaufaniem do ludzi. Obok latarni było mini muzeum i toalety. Oba pomieszczenia były dostępne dla każdego cały czas, za darmo. Nikt ich nie pilnował.

Hvide Sande to moja ulubiona duńska miejscowość. Nie umiem określić co mnie w niej najbardziej urzekło. Miało swój wyjątkowy klimat i urok. Sklepiki, port, morze, pozostałości fortyfikacji i zapach ryb. Wszystko na małej przestrzeni, którą ktoś zaplanował od początku do końca. Duńskie miasteczka są bardzo ładne i zadbane. W drogach i chodnikach próżno szukać dziur. Wszystko jest równe i przyjemne dla oka. Można odnieść wrażenie, że właśnie trafiło się na plan jakiegoś filmu i spaceruje wśród wielkich makiet.

Kolejne dni to całodniowe wizyty na plaży. Jeżeli ktoś był na polskiej plaży, to niech przypomni sobie tą, która uzna za największą i powiększy ją przynajmniej trzy razy. Początek maja to okres przed sezonem, więc mogliśmy bez problemu relaksować się na piasku bez widoku turystów. W zasięgu wzroku było morze, plaża, niebo i….bunkry. Jest ich tam całkiem sporo i urozmaicają krajobraz. Morze Północne ma tylko jedną małą wadę – jest zimne. Musieliśmy oczywiście wejść do wody. Po kilku minutach moczenia łydek rozsądek wziął jednak górę i wróciliśmy w suche miejsce.

Wieczorem raczyliśmy się mięsem z grilla i tutejszym piwem.

Zwiedziliśmy jeszcze 3 większe miejscowości w promieniu 50km od naszego wynajętego domu.

Porady i ciekawostki:

Duńczycy mają bardzo trudny język, ale znają angielski i niemiecki.

We wszystkich miejscach można było zapłacić polską kartą. Na wszelki wypadek trzeba oczywiście mieć trochę gotówki. Waluta to korona duńska. Niech nikogo nie zwiedzie, że za złotówkę można dostać dwie korony. Wszystkie kraje skandynawskie są bardzo drogie.

Parkingi w większych miejscowościach są płatne albo można parkować przez określony czas (zwykle 1h). Koniecznie trzeba zwracać uwagę na znaki.

Jeżeli ktoś umie wędkować koniecznie musi zabrać wędkę. Koło głównych dróg jest dużo małych stawów, z których można korzystać. Szczęśliwcy, którym uda się wyjąć rybę z wody mogą od razu ją wypatroszyć w specjalnym pomieszczeniu.

Jedną z ciekawszych pomysłu na nocleg w Danii jest wynajęcie domu. My korzystaliśmy z oferty Novasol. Za 6 nocy zapłaciliśmy 1000zł. Mieliśmy do dyspozycji dwie sypialnie, łazienkę, przestronny salon i w pełni wyposażoną kuchnię. Warunki mieszkaniowe były na bardzo wysokim poziomie. Wyprowadzka wymagała tylko doprowadzenia domu do poprzedniego stanu. Musieliśmy sprzątnąć po sobie.

Ceny w sklepach i restauracjach mogą spowodować spory zawrót głowy. Jedna duża pizza w zwykłej pizzerii to jakieś 60zł. Udało nam się dostać obiad za 25zł porcja. Dwa kawałki ryby w panierce, z frytkami, surówką i sosem duńskim. Nie polecam korzystać z restauracji typu „płać raz i jedz ile chcesz”. Jakość produktów nie robi wrażenia. Jadąc samochodem zabierzcie ze sobą własny prowiant.

W Danii nie ma prohibicji tak jak w Norwegii czy Finlandii, więc mocniejsze trunki można bez trudu kupić w każdym markecie. Rodzime piwa są jednak słabsze niż w Polsce. Nawet Carlsberg ma mniej zawartości alkoholu. Warto go jednak spróbować.

Nie wyrzucajcie oczywiście puszek, ani butelek do kosza. Przy każdym sklepie są automaty do zwracania opakowań.

Po Danii wygodnie podróżuje się własnym samochodem. Drogi są bardzo dobrej jakości. Jest sporo parkingów, na których można korzystać ze stolików i toalet. Stacje benzynowe są dobrze zaopatrzone, ale nie próbujcie szukać na nich LPG. W całym kraju jest podobno 30 miejsc, gdzie można kupić ten rodzaj paliwa. Jedyne opłaty za przejazd to tylko mosty, o których była wcześniej mowa.

Wbrew powszechnej opinii o tym kraju, jest tam podobny klimat do polskiego. Różnica w odczuwaniu temperatury bierze się ze względu na silne i częste wiatry. To jeden z charakterystycznych elementów tego zakątka Europy.

Dania to ciekawy kraj z bogatą kulturą. Można tam zobaczyć, więcej niż tylko Legoland i Kopenhagę. 

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o

Pozostałe nagrody